sobota, 19 lipca 2008

manhattan

Musze powiedziec, ze manhatan zrobil na mnie ogromne wrazenie. Codziennie do szkoly jezdze takim pociagiem podmieskim, ktory nijak sie ima do maszych, poprostu nasze pociagi intercity nie sa takie jak ich zwykle podmiejskie.
no wiec wychodze z Penn (Pennsylwania) Station i poprostu tak sie czulam jak to w filmach, kiedy to wiejska dziewczyna przyjezdza do wielkiego miasta. Poprostu mnie zatkalo, zza dachu dworca ukazaly sie wielkie 10 pietrowe (lub wyzsze) budynki takie jak na filmach-ceglane, pierwsze pietro wysokie: polaczone ze soba ok 3 kondygnacje, reszta normalna. I do tego ten ruch, szum samochodow i klaksonow (tutaj trabia na siebie co sekunde), ludzie spieszacy do pracy i przekrzykujacy sie nawzajem, krzyczacy sprzedawcy, a raczej rozdawacze darmowych gazet, padalo ale bylo zajebiscie!!! (pardon)
A co gorsza jest tutaj:
1. brudno, na rogach sa kosze na smieci, ale co z tego skoro smieci jest tak duzo i sie wylewaja. Raz widzialam jak ichnie MPO oproznia smietniki. Panowie chyba nie lubia swojej pracy, wiec celowo biora kosz w taki sposob zeby polowa zawartosci sie wysypala. No wiec wszytskie niedopite kubki ze Starbucksa wylewaja sie na ulice tworzac wielkie klejace sie plamy w ktore kazdy wchodzi przechodzac przez ulice,
2. okroooooooooooopnie duszno: system ulic rownoleglych i prostopadlych zaburza naturalny przeplyw powietrza, w sumie powinny powstac silne kanaly powietrzne, no ale tak nie jest, moze w zime, ale nie wiem. Polowe chodnikow zajmuja kraty wentulacyjne z metra. Wiec wyobrazcie sobie, ze jest goraco ok 91 stopni Fahrenheita, nie ma wiatru i do tego od dolu wieje wam gorace, smierdzace powietrze (miej wiecej takie jak z centralnego tylko ze bez zapachu sushi i kebabow). Aa! i jeszcze gorace powietrze z samochodow. Sama przyjemosc.
3. tloczno, W Brooklynie mieszka wiecej ludzi niz w Bostonie, Waszyngtonie, Qeens i Bronxie razem wzietych. Wiekszosc ludzi pracujacych na manhattanie mieszka w innych dzielnicach. Kiedy Brooklyn, Bronx, Qeens, New Jersey itp przyjezdza do pracy robi sie naprawde tloczno. Tlum ludzi pedzcych do sklepu, pracy, metra, pociagu tworzy fale, ktora wciaga ludzi stojacych. Nagorzej jest w przerwie na lunch, bo wszyscy maja ja o 12, ale o tym pozniej.
W sumie to wszytsko tworzy nie najlepszy obraz Nowego Yorku.
Ale lekki strach i ekscytacja sama podroza i to ze spelniaja sie moje marzenia, sprawily ze moja ocena byla subiektywna. Wszystko mi sie podobalo. Chodzilam po ulicy i nie moglam przestac sie cieszyc.


Mamo i Tato, dziekuje wam :*

4 komentarze:

barb pisze...

yyy sorki za literowki i powtarzajace sie "poprostu"

Maria Orłowska pisze...

po raz kolejny mnie zatkało. Ohh.. wzdycham i wzdycham. Tak miło się czyta.

Ja zmyam do Rzymu. Tu pada właściwie ciągle. Za tp w Rzymie czeka mnie 50 stopni.

pozdr.

MM pisze...

podejme się bohaterskiego wyznania, że POZDRAWIAM Z WARSZAWY, gdzie jest naprzemiennie gorąco, zimno, słońce, pada a nieustannie remontują most poniatowskiego.
serdeczności dla wszystkich sióstr O.
Marzena

klucha magna pisze...

a na wybrzezu karaibskim nic nie remontuja!!! ale goraco pozdrawiam, sis, trzym sie